slow fashion w mojej szafie

Slow fashion: trwałe ubrania z drugiej ręki – czego szukać?

Jednym z elementów powolnej, świadomej mody (slow fashion) są dla mnie ubrania z drugiej ręki. Nie tylko te zakupione w lumpeksach, także ciuchy krążące w rodzinie przez kolejne pokolenia. Przeglądając szafę zauważyłam, że niektóre ubrania są jak koty – mają kilka żyć i każde z tych żyć jest cenne, niepowtarzalne. Na co zwrócić uwagę, by wybrać ubranie, które przetrwa kilka pokoleń? 

Okoliczny lumpeks reklamuje się hasłem „Każde ubranie ma swoją historię – dopisz ciąg dalszy”. Niestety w tym second handzie królują używane rzeczy z popularnych brytyjskich sieciówek, więc – jakby rzekł Yoda – krótką ich przyszłość widzę. Za to hasło daje do myślenia.

Historia ubrania to przecież złożona sprawa: kto i gdzie je zrobił, kto i jak je nosił. Czy narodziło się w azjatyckiej fabryce, czy wyszło spod ręki wprawnego rzemieślnika? Czy właściciel o nie dbał, czy ciuch ma ślady napraw? W dodatku taka historia może rozciągać się na pokolenia – przynajmniej o takich przykładach jest ten tekst. To już nie są ciuchy z drugiej ręki, tylko z trzeciej i kolejnej.

Wiekowe ubrania, które zdołały przetrwać w dobrej formie wiele lat, najczęściej są wytworem rzemieślniczej, ręcznej i dokładnej pracy. Wytworem pomyślanym, by służyć jak najdłużej. W ten sposób wpisują się w nurt slow fashion: każda osoba korzystająca z takiego ubrania, to jego kolejne życie, ale też oddech od konsumpcjonizmu, gonienia za trendami. Choć rzecz jasna modnym w ciuchach z historią też można być, choćby zupełnie przypadkiem – przekonajcie się.

Wełna – jeden z materiałów na pokolenia

Przeglądając szafę zauważyłam, że mocno trzyma się w niej wełna. To dość uniwersalny materiał – nadaje się na spódnicę, garnitur, sweter, płaszcz, ciepłe dodatki. Oto trzy wełniane ubrania z długą historią, które zadomowiły się w mojej szafie:

Spódnica  

Czarna, plisowana spódnica gości w mojej szafie od 16 lat. Kupiłam ją w łódzkim second handzie. Nie wiem, ile wtedy miała lat. Mnie służy cały czas: z koszulami, bluzkami, swetrami i rajstopami w licznych wzorach i kolorach. Wiele ubrań w tym czasie przyszło i wyszło z mojej szafy. Wiele się zniszczyło. A ona trwa. Jest przykładem świetnego i ponadczasowego ciucha. W zależności do reszty zestawu, gra rolę bardziej stonowaną, klasyczną lub stanowi uroczy kontrast dla wzorzystych rajstop.

Sweter

Mam go co najmniej od dekady, ale nie wiem, kiedy dokładnie powstał. Jego historia zaczyna się we Wrocławiu. Wydziergała go moja ciocia-babcia Helenka dla swojej córki Ani, wówczas licealistki. Choć z powodu lekkiego wzoru i jasnego koloru zupełnie tego po nim nie widać, sweter jest dość masywny, ciepły. Nadaje się do miejskich casualowych zestawów (na przykład z moimi znoszonymi, połatanymi dżinsami!), na wycieczkę w góry albo do siedzenia przy ognisku długo w noc. Znać też na nim ślady powiększania – kolor mankietów i wykończenie przy szyi mają nieco inny odcień włóczki. Jestem drugim pokoleniem, które nosi ten sweter.

slow fashion - ręcznie dziergany sweter z wełny

Chusta

Uwielbiam ją za kolor i za to, że tak dobrze się trzyma – jestem trzecim pokoleniem, które korzysta z tego ciucha! Dostałam ją od mamy, a ona od swojej mamy. Jednak historia tego dodatku zaczyna się w Belgii, z której siostra mojej prababci przywiozła w latach 70. wełnę. W czasach, gdy trafienie na wełnę takiej jakości graniczyło z cudem, moja prababcia ofiarowała prezent swojej synowej. Chustę wydziergała znajoma mojej mamy, ale najczęściej – z gotowej już, super ciepłej chusty – korzystała babcia. Moja mama sporadycznie, a znowuż ja zakładam ją chętnie.

slow fashion - jedna chusta, trzy pokolenia

Moda wraca – czasami w drugim pokoleniu

Od dawna nie śledzę trendów, a jeśli nawet zauważę, że coś jest na czasie, nie czuję potrzeby, by właśnie to mieć. Sezon po sezonie noszę te same ubrania, aż się zużyją. Jednak moda ma to do siebie, że wraca – wracają kroje, kolory. Zupełnie przypadkiem zdarza mi się więc nosić coś, co akurat jest modne i bardzo pożądane.

Przykład z ostatnich tygodni to trend po hasłem „kamuflaż” – wszelkie odcienie khaki, wzory moro, wojskowe kroje. Gdy przeczytałam, że to jeden z wiosennych trendów, szczerze się ubawiłam. Przypadkowo znów będę na czasie, nosząc – jak co roku – moją wojskową parkę z demobilu kupioną 20 lat temu. To wyjątkowo dobrze zaprojektowana i solidnie wykonana parka. Ma odpinaną wewnętrzną warstwę, dlatego nadaje się na różne pory roku.

Ten ciuch trafił do mnie, ponieważ byłam harcerką, a wojskowe okrycia, pałatki i plecaki świetnie pasowały do harcerskich mundurów. Od nastoletnich czasów mam więc tę kurtkę z niemieckiej armii. W międzyczasie nosił ją też mój mąż, teraz znowu częściej zakładam ją ja.

slow fashion - wojskowa parka w kolorze khaki

Dodatki, nie szmatki

Dodatki takie jak torebki, kapelusze, biżuteria z założenia powinny być na lata. Oczywiście kiedyś o tym nie myślałam w ten sposób, więc miałam masę byle jakich torebek. Teraz mam dwie duże do noszenia na co dzień oraz taką oto małą torebkę podkradzioną mamie. Z powodu swojego rozmiaru, nadaje się co najwyżej na wyjście do kina lub koncert.

Torebka ma ponad 30 lat. Moja mama kupiła ją w Cepelii i używała intensywnie przez blisko dekadę. Później torebka poszła w odstawkę, by zyskać drugie życie w mojej szafie.

slow fashion - skórzana torebka z cepelii

Kup to raz – szafa na lata

Przemawia do mnie pomysł szukania rzeczy, które starczają na całe życie. Możecie zerknąć na stronę Buy Me Once, która zajmuje się wyszukiwaniem takich produktów (nie tylko ubrań). Można również – jak ja – trafić na trwałe, ładne ciuchy i dodatki w szafach mam, babć, cioć albo w sensownych second handach.

Ubrania i dodatki wymienione w tym wpisie mają w sumie około 200 lat. To średnio 40 lat i dwa pokolenia na każdą rzecz. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, postanowiłam, że swoją szafę będę budować właśnie na ubraniach, której mają szansę powtórzyć ten wynik.

Slow fashion – jak budować szafę na lata, a nawet pokolenia

Przygotowując ten post, zebrałam kilka pomysłów, na co warto zwrócić uwagę lub co zrobić, by ubrania żyły dłużej:

  1. Dbać o te rzeczy, które już mam, myśląc o nich jako o ciuchach z przyszłością.
  2. O ile to możliwe, szukać ubrań z drugiej ręki nie tylko w sklepach, ale też wśród znajomych, rodziny.
  3. Stawiać na rzeczy z naturalnych materiałów dobrej jakości (wełna, skóra, bawełna).
  4. Korzystać z usług porządnych rzemieślników, którzy wykonają ciuch według wzoru (szycie, robienie na drutach).
  5. Jeśli jakaś rzecz z mojej szafy mi się podoba (krój, fason), ale się zużyje – odszyć, odtworzyć z lepszych materiałów i z pomocą rzemieślników.
  6. Stosować te zasady do jak największej liczby elementów garderoby.

A Wy jak dobieracie ubrania, aby przetrwały długo?

Odwiedź mnie na Facebooku: facebook.com/SarnieZycie
Zajrzyj na Instagram: instagram.com/sarnie.zycie

Podobne posty – zainspiruj się!

Kiedy warto zajrzeć do second handu i czym się kierować podczas zakupów

Jak kupować książki – tanio, kameralnie czy na własnych zasadach?

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna