Spuść parę przy sprzątaniu – 4 argumenty na rzecz prac domowych

Prasowanie kojarzy mi się z torturami. Nie jestem też fanką mycia naczyń. Mała więc szansa, że podejmę się prasowania ponad absolutnie niezbędne minimum albo wyślę swoją zmywarkę na emeryturę. ALE wykonywane ręcznie wybrane prace domowe to wielka przysługa dla ciała i umysłu. Myślisz, że przesadzam? Mam 4 argumenty, którymi spróbuję cię przekonać.

Mamy wprawdzie jesień, ale zacznę od zimowej scenki. Jest jeszcze ciemno, mróz trzyma, śnieg szczelnie pokrywa samochód skutecznie wstrzymując jazdę. Znam wiele osób, które w tej sytuacji bluzgają, podnosząc sobie ciśnienie jeszcze przed pierwszą kawą. Mnie widok zasypanego śniegiem samochodu cieszy. Odśnieżanie samochodu to prosta fizyczna czynność, która w kilka minut pozwala ukończyć zadanie i swobodnie ruszyć dalej. No ale śnieg nie pada prze cały rok 😉

Wśród prac domowych odkryłam trzy, które dają podobny rezultat: ręczne mycie naczyń, prasowanie i czyszczenie lustra (może także okien, jednak nie dam sobie ręki uciąć, bo po pierwsze jest mi potrzebna, a po drugie nie przepadam za myciem okien jeszcze bardziej niż za prasowaniem 😛 ). No dobrze, zapytasz, ale co w tym takiego wspaniałego?

Argument N°1 – Ręce pracują, głowa odpoczywa

Przecieranie kubków, rytmiczne ruchy żelazkiem – proste, powtarzalne prace zajmują twoje ręce, pozwalając odpocząć od natrętnych myśli i stresów. Mózg po prostu angażuje się w te czynności na minimalnym poziomie, ale wystarczającym, aby nie zostawiać miejsca na pchające się i działające na nerwy przypominajki.

W dodatku, pracując fizycznie zmęczysz ciało na tyle, że – jeśli miewasz kłopoty ze snem – jest szansa, że po prostu padniesz na łóżko i błogo zaśniesz (ja tak mam po prasowaniu).

Argument N°2 – Widzisz efekt i robisz krok naprzód

Odśnieżanie samochodu to jest taka sytuacja, dzięki której już rano zaliczasz mały sukces – zaczynasz i kończysz zadanie. Wiadomo, że musisz, bo inaczej nie pojedziesz, ale efekt psychologiczny jest taki, jakby przymusu nie było. To wzmacnia poczucie sprawczości i daje energię do realizacji innych, większych zadań.

Przy wszystkich wymienionych przeze mnie czynnościach jest tak samo. Więc gdy potrzebujesz swojego małego sukcesu i chcesz zyskać poczucie panowania nad sytuacją, daj zmywarce wolne i umyj naczynia ręcznie. Albo wyprasuj kilka rzeczy – jeśli akurat nie masz nic do prasownia, wpadnij do mnie, zawsze są jakieś ubranka dziecięce, które domagają się potraktowania żelazkiem 😉

Pokusa, by poprawić sobie nastrój poprzez zapanowanie nad przestrzenią może być ogromna. I tutaj uwaga na mega poważnie. W swojej książce „The Happiness Project” Gretchen Rubin pisze, jak wielką radość dało jej oczyszczanie szafy ze zbędnych ubrań i domu z przedmiotów. Pomagała nawet później swoim przyjaciołom zrobić to samo w ich domach, aż w pewnym momencie zorientowała się, że tego potrzebuje, że szuka sytuacji, w których mogłaby taką pomoc zaproponować. Krótko mówiąc, czynność porządkowania stała się dla niej szansą na zastrzyk pozytywnej energii.

I nie ma w tym nic złego, o ile nie przeradza się w obsesję. A w pułapkę wpaść nietrudno. Dlatego też wiele osób rytualnie co jakiś czas odgraca mieszkanie – to zawsze daje poczucie panowania nad sytuacją. Gorzej, jeśli jest to jedyna okoliczność, gdy czujesz swoją sprawczość, bo pozostałe obszary życia nie są tak zadbane jak wnętrze szafy. Ku przestrodze.

Argument N°3 – Poznajesz koszt swojego czasu

Gdy zobaczysz ile czasu zajmują te proste domowe czynności, będzie ci łatwiej określić wartość twojego czasu. Czemu to ważne? Bo zobaczysz od jakich czynności chcesz się uwolnić płacąc za to innym i ile musisz zarobić, by stało się to możliwe. Być może docenisz urok zmywarki i możliwość zatrudnienia pomocy domowej. Albo zadasz sobie pytanie, czy to faktycznie ułatwienie i komfort, który wybierasz świadomie, czy nawyk, z którego możesz zrezygnować. Tak, dobrze czytasz. Może się okazać, że wolisz zarabiać mniej i samodzielnie wykonywać pewne prace domowe, niż zasuwać i płacić za sprzęty automatyzujące prace domowe lub wynajmować pomoc.

Argument N°4 – Zmienisz myślenie o pracach domowych

To nie jest tak, że sprzątając zajmujemy się tylko domem. W zasadzie zajmujemy się sobą – i w tych sensach, które wymieniłam wcześniej i w sensie dbania o przestrzeń, która nas otacza. To barter. Myjąc naczynia czy czyszcząc lustro wrzucamy w dom swój czas i energię, a dom daje nam poczucie bezpieczeństwa, spokój psychiczny. Ciekawie ujął to Tom Hodgkinson:

„Zmiany wymaga język (..) proponuję, by przestać mówić ‘prace domowe’, a zacząć ‘troska o dom’. Oznacza to, że dbasz o swój dom z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie, że pracujesz nad jego utrzymaniem z poczucia obowiązku wobec jakiegoś abstrakcyjnego autorytetu w dziedzinie sprzątania.”

Zrób coś dla domu. I dla siebie. To zajmie tylko chwilę.

Odwiedź mnie na Facebooku: facebook.com/SarnieZycie
Zajrzyj na Instagram: instagram.com/sarnie_zycie_blog

Zdjęcie na stronie głównej: Ashley Campbell na licencji CC BY 2.0

Podobne posty – zainspiruj się!

Proste sposoby na regenerację ciała i umysłu

Zrównoważona praca i zrównoważone święta – mój osobisty tegoroczny sukces

 

 

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna