PLANY, CHCENIA I MARZENIA #3 – LISTOPAD 2016

Październik spędziłam na wychodzeniu ze strefy komfortu i próbach powrotu do tego, co lubię. Bilans wyszedł na plus, choć nie wszystkie plany udało się zrealizować. Staram się sobie wybaczać, gdy – z różnych powodów – nie zdołam wykonać jakiegoś planu. Listopad ku mojemu zaskoczeniu zapowiada się dość aktywny. Oto podsumowanie października i listopadowy zestaw pod hasłem „plany chcenia i marzenia”.

Wróciłam na treningi i jakoś to przeżyłam 😉

Postanowiłam zacząć od jednego treningu w tygodniu. Niedziele spędzam więc sportowo, ale żeby nie było, że tak sobie pobłażam, trening jest dość długi – dwie godziny capoeiry, a później godzina maculele (na filmiku możecie zobaczyć co to za taniec):

Po pierwszej takiej niedzieli leczyłam zakwasy przez dwa dni 😉 Za to z każdym kolejnym tygodniem ciało jakby sobie przypominało, czym jest wysiłek. Ja także przypominam sobie różne techniki. Rozkręcam się, mam z tego dużo pozytywnej energii, więc w listopadzie wracam do typowych dwóch treningów w tygodniu.

Kontakt z dorosłymi

Z tym jest naprawdę słabo. Nie udało mi się ani wrócić tak intensywnie do pracy, jak bym chciała, ani spotkać z innymi mamami, ani zorganizować warsztatów. Cóż, nie da się zrobić wszystkiego. Gdzieś między przeziębieniami dzieci, wolnymi dniami w szkole i codziennymi obowiązkami, ważniejsze stało się zapanowanie nad tym, abym nie poczuła się przytłoczona i nie zaniedbała bliskich. W listopadzie zmierzę się z tym ponownie – już na początku miesiąca mam zaplanowany „dzień dla mnie” i kilka spotkań, które mają szansę wyciągnąć mnie ze świata pieluch.

Radość blogowania

W sumie to był bardzo intensywny blogowy miesiąc. Nawet, jeśli nie w każdym tygodniu na blogu lądowało równie dużo nowych postów, czuję, że zrobiłam wiele:

  1. Uruchomiłam cykl Sobotni Slow Seans, który chodził za mną od pewnego czasu. Zapraszam w nim na filmy, które mieszczą się w moim sposobie pojmowania slow cinema. Zawsze są to filmy, które oglądałam wielokrotnie, a każdemu sensowi towarzyszy motyw przewodni. W tekstach staram się łączyć coaching, świadome życie i dobre kino. Z jakim rezultatem, możecie ocenić sami, bo w październiku pojawiły się na blogu aż trzy artykuły z tego cyklu:

Piękne kady >>>  https://www.sarniezycie.pl/sobotni-slow-seans-1/
Małe wielkie życie >>> https://www.sarniezycie.pl/sobotni-slow-seans-2/
Wystrzeleni w kosmos >>> https://www.sarniezycie.pl/sobotni-slow-seans-3/

  1. Przełamałam się też i zaprosiłam w gościnę blogową pierwszą osobę. Sama również będę gościć na innych blogach. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła pochwalić się efektami tych współprac.
  1. Znalazłam partnera do wydania ebooka napisanego we wrześniu. Są chęci, jest wola, zobaczymy, co się z tego urodzi. I chociaż prace nad tym projektem potrwają dłużej niż sądziłam, jestem niezmiernie podekscytowana faktem, że coś ruszyło do przodu.
  1. Po kilku miesiącach intensywnego blogowania, dałam sobie więcej czasu na przemyślenie, co i jak chcę robić na Sarnim Życiu – ten proces trochę zajmie, jednak widzę, co mi pasuje, a co nie. Pewnie pierwsze zmiany będą niewielkie: porządkowanie kategorii, tagów, ale chciałabym je wprowadzić jeszcze przed końcem roku.

Trzymam się także wyzwań podjętych we wrześniu:

  1. Planuję posiłki (różnie z tym bywa, ale uważam planowanie za bardzo pomocne w dbaniu o zbilansowaną dietę, a także przy zakupach i unikaniu marnowania jedzenia).
  2. Odwiedzam parki Woli. W tym miesiącu szczególnie wyróżniam Lasek na Kole i sąsiadujący z nim Park im. księcia Janusza. Podoba mi się, że – mimo bliskości miejskich arterii takich jak Al. Prymasa Tysiąclecia oraz ul. Obozowa, oba te miejsca pozwalają uciec od hałasu i pośpiechu. Fajne jest także to, że las pozwala się schronić, być blisko natury, bezpiecznie pobłądzić między ścieżkami, a park to miejsce do rozmaitych zabaw i gier. Poza placem zabaw jest tam dużo otwartej przestrzeni, którą wykorzystują miłośnicy piłki nożnej, badmintona albo biegania z czworonogiem. Dużym plusem są również trasy rowerowe łączące te miejsca.

20161031_plany-chcenia-i-marzenia_3_2 20161031_plany-chcenia-i-marzenia_3_3

20161031_plany-chcenia-i-marzenia_3_4

Lasek na Kole i Park im. księcia Janusza wybraliśmy na jeden z naszych niedzielnych spacerów. Był to strzał w dziesiątkę. Moc kolorów, wchodzenie na drzewa w wykonaniu Młodego, ostatnie tegoroczne kasztany. I dobrze, że jednak wzięłam telefon, bo Edgar domagał się zdjęć, tak był zadowolony ze swoich małpich umiejętności.

3. Dzielę się fotograficznymi wynikami z października

Najlepsza fotka z telefonu – jesienne światło złapane w naszej sypialni:

20161031_plany-chcenia-i-marzenia_3_6

Najlepsza fotka z aparatu – Nikiszowiec, czyli magiczne miejsce – z innego czasu, z innego porządku. Sfotografowany podczas spaceru na początku miesiąca:

20161031_plany-chcenia-i-marzenia_3_5

Plany chcenia i marzenia październikowe zrealizowane częściowo, za to tę część, która się spełniła, uważam za bardzo udaną. Szczególnie treningi i tworzenie cyklu o filmach dają mi dużo satysfakcji i nastrajają optymistycznie do innych działań. Regularne blogowanie sprawiło również, że nabrałam większego apetytu na pisanie, stąd mój listopadowy plan idzie w tym kierunku.

  1. Ja jako copywriter i autorka

Choć na blogu spełniam się w pisaniu dłuższych tekstów, od lat jestem też copywriterem i chciałabym się ponownie zmierzyć z wyzwaniami w tym kierunku, szczególnie pisaniem artykułów, poradników i ebooków. Zaczęłam od zaktualizowania swojego portfolio na Behance (klik), a w listopadzie chcę przygotować w internecie swoją wizytówkę.

Jest również jeden temat, który co jakiś czas do mnie wraca. Dotyczy książek (a to ci niespodzianka, prawda?;) ) Ponieważ jednak jest zbyt obszerny, aby zmieścić się w jednym poście, chciałabym, aby przybrał formę eseju. Dłubię w nim, dłubię i zaczynam być tym poirytowana. Postanowiłam więc sobie narzucić deadline i skończyć pisanie przed grudniem. Liczę, że publiczne ogłoszenie tego mi pomoże. Nie wiem, co z tym testem zrobię później, ale czuję, że jeśli go nie wydobędę z głowy, to oszaleję.

  1. Dzień dla mnie

Warsztaty kaligrafii, wystawa „Wreszcie we własnym domu. Dom polski w transformacji”, spotkanie ze znajomymi. Tak ma wyglądać jedna z listopadowych sobót. Nie wiem jeszcze do końca, jak to zorganizuję, bo przecież nie zostawię Młodej bez jedzenia. Logistyka będzie więc kluczowa, żeby między poszczególnymi przyjemnościami móc zawinąć do domu na karmienie 😉

Mówiąc krótko – w listopadzie będę sporo pisać i dłubać w inernecie, ale chcę robić sobie przerwy na przyjemności i wyjście do ludzi. Planuję także kilkudniowy wypad do rodziców, a – dzięki podpowiedziom internetowych dobrych duszków – wiem, jakie nowe miejsca odwiedzić w moim rodzinnym mieście i na przykład wypić kawę w Niebo w Mieście.

Odwiedź mnie na Facebooku: facebook.com/SarnieZycie
Zajrzyj na Instagram:instagram.com/sarnie.zycie

Podobne posty – zainspiruj się!

Plany, chcenia i marzenia #2 – październik 2016

Plany, chcenia i marzenia #1 – wrzesień 2016

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna