lektury minimalistki

Lektury minimalistki – 3 dobre książki na start

Lektury minimalistki to moja krótka osobista lista książek inspirujących do zmiany sposobu patrzenia na świat. Może znajdziesz tu coś dla siebie.

Już na początku zdałam sobie sprawę, że trudno jest mi wybrać lektury minimalistki. Które – z wielu przeczytanych – książki oraz blogi obracające się wokół tematyki minimalizmu, powolnego, świadomego życia zasługują, by trafić na tę pierwszą listę? W panice zerkałam na swoją biblioteczkę, wyciągałam z głowy różne tropy, które prowadziły mnie do kolejnych tytułów. Krótko mówiąc było jak z Kubusiem i Prosiaczkiem: im bardziej myślałam o tym co napisać, tym bardziej post nie był napisany.

Jak wybrałam lektury minimalistki do tej listy?

Postanowiłam więc podejść do sprawy bardziej… minimalistycznie 😉 Postawiłam na książki, które w jakimś sensie ze mną „zostały”, realnie na mnie wpłynęły w ten czy inny sposób. Okazuje się, że czasami ścieżka wspomnień prowadzi w odległą przeszłość. Na dziś wybrałam kilka lektur z postanowieniem, że do kolejnych wrócę innym razem.

Lektury minimalistki, nr 1: „No logo” – aktualne do dziś

“No Logo” to moje pierwsze bliższe spotkanie z Naomi Klein. Książka ukazała się w 1999 roku, a ja zetknęłam się z nią w chwili pierwszego polskiego wydania. Skąd wybór akurat tej pozycji na moją listę lektur polecanych minimalistom? Powodów – poza tym, że to książka świetnie napisana i udokumentowana – jest kilka:

  1. Wiele z procesów i zjawisk opisanych przez Klein, a związanych z ekspansją marek, przybrało na sile w ciągu ostatniej dekady. Dlatego warto świeżym okiem przeczytać o mechanizmach kształtujących świat, gdzie prym wiodą konsumpcja, nadmiar i szybka produkcja śmieci. Co może zrobić człowiek, konsument, obywatel wobec kultury przymilających się produktów?
  2. Po kolejnych kryzysach gospodarczych jeszcze mocniej wybrzmiewa to, co mieści się w tytule, choć nie jest widoczne na okładce: no space – no choice – no jobs – no logo. Klein pokazuje jak ubogi jest świat, w którym brakuje tego, co ważne: przestrzeni (dosłownie, ale też na oddech, myślenie); różnorodnych, nie pozornych wyborów; pracy, która daje poczucie sensu i sensowne wynagrodzenie. Zebranie w jednym miejscu tych obrazów ma wielką moc, budzi do myślenia.
  3. Bliska minimalizmowi oraz ruchowi slow wizja społeczeństwa jako siły sprawczej, przekonanie, że kształt przyszłości zależy od naszych wyborów i aktywności:

    „Próba wsadzenia naszej kultury pod ściśle kontrolowane ometkowane klosze wywołała gwałtowną falę sprzeciwów. (…) I chociaż nie będzie to ani łatwe, ani szybkie, my sami, obywatele, znajdziemy naszą drogę do wyjścia. (…) To bardzo trudne zadanie, tkwi w nim jednak potencjał. Klaustrofobiczne poczucie braku nadziei, wiążące się z kolonizacją przestrzeni publicznej i utrata bezpieczeństwa zatrudnienia, zaczyna słabnąć, gdy pomyślimy o możliwościach społeczeństwa nastawionego naprawdę globalnie, nie tylko wobec gospodarki i kapitału, lecz również wobec globalnych praw i globalnej odpowiedzialności.”

Lektury minimalistki, nr 2: słowo od mistrza leniuchowania

Druga lektura to książka “Jak być leniwym” autorstwa Toma Hodgkinsona. Na nazwisko autora trafiłam, wertując z upodobaniem prowadzone przez niego pismo “The Idler”, jednak książkę przeczytałam dopiero w ubiegłym roku. W książce Hodgkinson zbiera myśli na temat zmian cywilizacyjnych, które boleśnie odbijają się na naszym stylu życia i zdrowiu – zarówno fizycznym, jak i psychicznym.

Podoba mi się konstrukcja książki – rozdziały z dopasowanymi porami doby i leniwymi przyjemnościami, które definiują ich treść. Zaczynamy o ósmej rano (“Jak trudno wstać skoro świt”), a kończymy o siódmej rano następnego dnia, gdy dopada nas “Senne marzenie przed przebudzeniem”. Gdzieś pomiędzy jest czas na drzemkę – rozdz. trzecia po południu, pierwszego drinka – szósta wieczorem, próżnowanie i seks – pierwsza w nocy, a nawet medytację – czwarta rano.

I być może to także klucz do czytania całości – daj sobie na to czas. Urwij się z pracy, zwolnij i oddaj się przyjemności czytania, obcowania z filozofami (Hodgkinson przywołuje wielu ciekawych myślicieli), ale też po to, by bez pośpiechu skorzystać z wszystkich przyjemności, które jako spis treści tworzą listę mistrza leniuchowania. Jeśli trzeba, mówi wręcz autor, leniuchuj pod pretekstem choroby, bo przecież odpowiedzią na zbyt szybkie i zbyt przepełnione wymaganiami życie może być „umiarkowanie i w cnotach, i w występkach. (…) Wydaje się, że rozsądnie jest raz na jakiś czas pozwolić diabłu rozprostować kości, bo inaczej mógłby wkroczyć do akcji, gdy się go najmniej spodziewamy”.

Całość jest nasycona merytorycznie, jednak taki właśnie ironiczno-humorystyczny styl autora sprawia, że kolejne strony czyta się lekko, nieraz wybuchając śmiechem.

Lektury minimalistki, nr 3: Mniej i lepiej po polsku

Ostatnia książka, którą chcę polecić z całego serca to “Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków”. Wymyślony i opisany przez Martę Sapałę roczny eksperyment to zbliżenie na proces minimalizowania wydatków. Zbliżenie tym ciekawsze, że osadzone w polskich realiach, łączące indywidualne zmagania z szerszym tłem (jak choćby wpływ prawa na to, jakie rośliny w parku można zrywać). Sapała podaje wiele interesujących danych, linków, przywołuje trendy, które mogą dotrzeć i do nas (np.: downshifitng – dobrowolna redukcja czasu przeznaczonego na pracę kosztem niższego wynagrodzenia).

Rok (jeden rozdział = jeden miesiąc) to – podobnie jak w przypadku książki Hodgkinsna doba – pewien naturalny cykl funkcjonowania, szansa, by zobaczyć proces dążenia do prostszego życia w różnych porach roku, a przy tym w kontekście rozmaitych potrzeb. Innego budżetu wymaga przecież codzienne życie, innego wakacje, jeszcze innego święta i rodzinne okazje. Jak sobie w tych sytuacjach radzić? Gdzie szukać oszczędności i jak rozmawiać o nowym stylu życia, nawet jeśli jest on tylko eksperymentem?

Lubię wracać do książki Marty Sapały także dlatego, że mam poczucie bliskości z autorką, łatwo mi odnaleźć się w wyborach, przed którymi staje. Być może to kwestia, wieku, być może charakteru pracy. Nie wiem, ale mając porównanie z zawartością “Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer, czuję, że do autorki “Mniej” jest mi wyraźnie bliżej.

Lektury minimalistki: mój ulubiony blog

I jeszcze mały dodatek. Spośród wszystkich blogów minimalistycznych, szczególnie polecam Becoming Minimalist. Przyciągnął mnie do niego tytuł, bo zawiera pewną myśl, która zawsze dodaje mi otuchy – dążenie do minimalizmu to proces, właściwie bez końca, ale też proces indywidualny. Uczynienie z tej myśli tytułu bloga budzi moją wielką sympatię i szacunek do autora, który – choć niezwykle popularny – jasno mówi: Ty też możesz spróbować! Będą na tej ścieżce wzloty, będą upadki, ale to będzie Twój osobisty sposób zbliżania się do prostszego życia.

Przygotowując zestawienie lektur minimalistki zrozumiałam, że jest to temat, do którego na blogu pewnie jeszcze nieraz wrócę, bo nie sposób zawrzeć wszystko w jednym artykule. Zawsze przecież znajdzie się lektura, której wcześniej nie znałam lub nowość, do której jeszcze nie dotarłam. Często też zdarza się, że już przeczytane książki nabierają nowego sensu wobec zmian życiowych, nowych wyborów. Nie obiecuję więc kiedy, ale na pewno o ciekawych lekturach w nurcie minimalizmu jeszcze tu przeczytacie. Ja zaś chętnie sięgnę do polecanych przez Was książek, blogów i artykułów.

Podobne posty – zainspiruj się!

Świadome życie – 3 lekcje z lektury „Szabatu” Heschela

Co przedmioty mówią minimaliście? Refleksje po lekturze “Języka rzeczy”

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna