Kiedy warto zajrzeć do second handu i czym się kierować podczas zakupów

Okolica, w której mieszkam obrodziła w second handy. Kiedyś uwielbiałam łowić ubrania w takich sklepach. Teraz, jak każde zakupy, traktuję je bardzo selektywnie – zgodnie z wcześniej ustaloną listą potrzeb i kilkoma zasadami. Jak to działa?

Minimalny nakład czasu i pieniędzy

  • Blisko

Mimo wielu second handów dookoła – a może właśnie dlatego? – postanowiłam ograniczyć swoje wizyty do dwóch miejsc. Oba są blisko mojego domu i oba znajdują się na trasie do/z przystanków komunikacji miejskiej. Nie muszę więc nadkładać drogi, mogę tam wpaść przy okazji.

  • Tanio

Na co dzień w second handach można zobaczyć ceny za kilogram na poziomie 70, 80 zł albo ubrania są wycenione (czasami wręcz absurdalnie). Im dalej od ostatniej dostawy, tym cena niższa. I to jest dla mnie jasny sygnał – wtedy mogę pójść po to, czego szukam. Ekstremalna sytuacja, to 1 zł za sztukę – taką cenę raz w miesiącu wprowadza jeden z okolicznych ciucholandów i wtedy tam wpadam.

  • Ograniczony wybór

Oczywiście liczę się z tym, że szukając czegokolwiek po długim czasie od dostawy i tylko w dwóch miejscach, ograniczam swoje szanse na dobry zakup, ale w jakimś sensie o to chodzi – zminimalizować wysiłek i jeśli przy tym minimalnym wysiłku uda się znaleźć to, czego chcę (przy zachowaniu jakości, rozmiaru, pasującego kroju), tym lepiej! Zresztą, nawet specjalnie się nie wysilam – przeszukuję główne wieszaki lub (w przypadku ubrań dziecięcych) konkretne kosze.

Ubrania dla dzieci – nie tylko sklep z używana odzieżą

Tuż przed narodzinami córki nastawiałam się na zakup ubranek dla niej właśnie w second handzie. Dzieci tak szybko wyrastają z kolejnych ciuchów, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. Okazało się to zbędne – część ubrań dostanie od brata, inne od córek bliskich i znajomych (dziękujemy!). W sumie, dzięki tym pomocnym gestom, Eryka ma już piękną garderobę na kilka miesięcy do przodu. Ubranek jest nawet więcej niż potrzeba. Później pójdą w świat do kolejnego maleństwa, bo nie sposób zniszczyć je w tak krótkim czasie.

Ale to nie oznacza, że nie mam doświadczenia w poszukiwaniu dziecięcych ubrań z drugiej ręki:) Gdy Edgar był w wieku 3-4 lat, często kupowałam w second handzie ubrania dla niego. Podkreślam, że wiek ma znaczenie, bo dla starszych chłopców (5-6-letnich) bardzo trudno znaleźć używane spodnie i bluzy w dobrym stanie. Po prostu szybko się zużywają, co widzę po garderobie Edgara. Wiadomo: sporty, brykanie = dziury, trwałe zabrudzenia. Dodatkowo stosujemy metodę obcinania spodni, które straszą dziurami na kolanach na tyle dużymi, że nie sposób je zacerować lub przykryć łatą. Tym sposobem na początku lata wiele spodni zostaje skróconych i służy dalej podczas wakacji.

Ubrania dla dorosłych – 3 sytuacje, na które ty też możesz się natknąć

  • Ciuch ponadczasowy kupiony przypadkiem

Pierwszy przykład jest właściwie prehistoryczny, jeszcze sprzed czasów opisanych wyżej zasad. Tę wełnianą, plisowaną spódnicę kupiłam w łódzkim second handzie 15 lat temu. Nie wiem, ile wtedy miała lat. Mnie służy cały czas: z koszulami, bluzkami, swetrami i rajstopami w licznych wzorach i kolorach. Wiele ubrań w tym czasie przyszło i wyszło z mojej szafy. Wiele się zniszczyło. A ona trwa. Podaję to jako przykład świetnego i ponadczasowego i dobrze wykonanego ciucha ustrzelonego w sklepie z używaną odzieżą.

spodnica i inne

  • Ciuch poszukiwany, ale trudny do złowienia

Drugi przykład to już świeższy nabytek, który trafił do mojej szafy właśnie podczas złotówkowej wyprzedaży w pobliskim ciucholandzie. Szukałam płaszcza wiosennego do noszenia na co dzień – trudna sprawa, bo większość tego typu ubrań jest zabrudzona, zmechacona. A jednak znalazłam: beżowy, do połowy łydki, idealny do spinania paskiem. Za zeta. Cieszyłam się jak dziecko i z radością wyciągam go z szafy, gdy pogoda temu sprzyja.

płaszcz

  • Ciuch na konkretną okoliczność

Nauczona doświadczeniem z poprzedniego połogu, postanowiłam kupić duże męskie koszule. Rozpinane, luźne – dobre do karmienia małego ssaka. Takie, których nie będzie mi żal się pozbyć, gdy ulegną zniszczeniu, a o to nietrudno przy niemowlaku. Sami rozumiecie: karmienie, ulewanie. No nie jest pięknie i szkoda by mi było zniszczyć na przykład koszule męża. Kupiłam więc, znowu na wyprzedaży 1 zł za sztukę trzy bawełniane koszule. Teraz noszę je z legginsami, a jeśli przetrwają, co najmniej w jednej z nich widzę potencjał na przygotowanie fajnych zestawów typu oversize, choćby z opisaną wyżej spódnicą.

koszule na wieszakach

7 złotych zasadach zakupów w second handzie

Uważam sklepy z używaną odzieżą za dobre miejsca do poszukiwania wyjątkowych i tanich ubrań. Zakupy z drugiej ręki to także znacznie bardziej zrównoważone ekologicznie i ekonomicznie zachowanie konsumenckie – nie wspomaga rynku fast fashion, nie powoduje dalszego eksploatowania pracowników i środowiska. Ważne jednak, aby wizyty w second handach nie przerodziły się w gromadzenie masy szmatek, których nigdy nie włożymy. Chcesz tego uniknąć? Podczas zakupów pamiętaj o 7 złotych zasadach:

  1. Nie wpadaj do ciucholandów bez potrzeby.
  2. Planuj – wiedz, czego szukasz, choćby w przybliżeniu (typ ubrania, kolor) i na tym się skup.
  3. Kupuj tylko to, co na ciebie pasuje.
  4. Kupuj tylko rzeczy takiej jakości, abyś mógł śmiało się w nich pokazać – żadnych wdzianek ‘po domu’!
  5. Staraj się znaleźć najlepszą opcję przy jak najmniejszym nakładzie czasu i środków (patrz: początek tekstu).
  6. Nie zgarniaj z wieszaków ubrań tylko dlatego, że są w dobrym stanie i tanie (chyba że planujesz rozkręcić odsprzedaż takich ciuchów).
  7. Pamiętaj, że nawet złotówka wydana bez sensu to złotówka, która bezpowrotnie znika z twojego portfela.

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna