Jak sprawdzić, czy żyjesz zgodnie ze swoją wizją

Spójrz na to, co wypełnia twoje dni. Przyjrzyj się z bliska temu, co pochłania godziny. Bez oceniania. Po prostu spisz na czym ten czas upływa: na czytaniu, spacerze z psem, staniu w korku, grach z dzieckiem, przejażdżce rowerowej, gotowaniu, gorączkowym przeszukiwaniu szafy każdego ranka? Zawartość dni to twoja osobista baza danych. A teraz to, co zwykle sprawia największy kłopot – zestawienie zawartości osobistej bazy danych z tym, jakie mamy cele, marzenia, wartości. 

Gdzieś w okolicach sesji egzaminacyjnej (ach te cudne czasy w filmoznawczym gronie!) Ania, jedna z moich koleżanek zapytana o zbliżające się egzaminy i swoje przygotowanie do nich, z humorem odpowiedziała: “Sesja? Sesja? Nie mam tego w bazie danych!” To wspomnienie wróciło do mnie, gdy szukałam odpowiedzi na pytanie o to jak zminimalizować to, co nieistotne. Rozwiązanie brzmi (i to już zupełnie serio): usunąć z bazy danych, a jeszcze lepiej – nigdy do niej nie wprowadzać.

Osobista baza danych

Teraz to raczej abstrakcyjna wizja, ale wracam na chwilę do czasów, kiedy komputerowe dyski miały tendencję do ekspresowego zapełniania się. Po prostu przychodził taki moment, w którym trzeba było zmierzyć się z tym, co pochłonęło wszystkie gigabajty. Szybki przegląd ujawniał nieraz zaskakującą zawartość: stare notatki, urwane w połowie opowiadania, niewyraźne zdjęcia, filmy, które zamierzałam obejrzeć, ale których tytuły teraz nic mi nie mówią. Tak to mniej więcej mogło wyglądać. To nie było coś, czym zajmowałam się na co dzień, ale gdy już przyszło mi się z tym zmierzyć, okazywało się, że bez wielu z tych materiałów z powodzeniem mogę żyć dalej.

Spojrzenie na to, co wypełnia nasze dni działa podobnie. I lepiej nie czekać do nerwowego załamania albo przeciążenia systemu, tylko przyjrzeć się z bliska temu, co pochłania nasze godziny. Póki co bez oceniania. Po prostu spisać na czym ten czas upływa: na czytaniu, spacerze z psem, staniu w korku, grach z dzieckiem, przejażdżce rowerowej, gotowaniu, gorączkowym przeszukiwaniu szafy każdego ranka. Zawartość dni to osobista baza danych.

Przegląd materiału

A teraz to, co zwykle sprawia największy kłopot – zestawienie zawartości osobistej bazy danych z tym, jakie mamy cele, marzenia, wartości. Krótko mówiąc: czy to, co pochłania nasze godziny przybliża nas do życia, które chcemy prowadzić, czy jest zgodne z wizją, którą dla siebie mamy? To jest trochę jak przyglądanie się kolejnym plikom na tym nieszczęsnym wypełnionym po brzegi dysku. Coś trzeba usunąć, coś przemieścić. Może jakieś dane są zdublowane, a tych naprawdę potrzebnych po prostu brakuje?

Wkrótce po narodzinach syna poczułam, że w moim życiu zabrakło miejsca dla mnie i w ramach prezentu urodzinowego poszłam na Coaching dla mam. Z przeprowadzonego wtedy ćwiczenia korzystam czasami do dziś i sądzę, że każdy może z niego skorzystać. Za nieco pompatyczną nazwą “Koło życia” kryje się proste narzędzie – podzielona na pola figura, na której zaznaczamy kolejno:

  1. Poziom zadowolenia z każdego obszaru.
  2. Obszar dominujący (ten, któremu poświęcamy najwięcej uwagi, w który najwięcej inwestujemy czasu, a może i środków).
  3. Obszar, którego poprawa może wpłynąć na poprawę innych.

Na pierwotnym wykresie widniały: otoczenie fizyczne, zdrowie, praca/kariera, rozwój osobisty, relacje, miłość/związek, pieniądze, czas wolny/rekreacja. W drugim etapie obszary pozostają te same, tym razem jednak określamy jak chcemy, aby procentowy poziom zadowolenia z każdego z nich wyglądał za sześć miesięcy.

To oczywiście tylko przykład, każdy może samodzielnie określić obszary. Ja po rozmaitych podejściach kolejny rok korzystam z opcji: otoczenie, bliscy, praca, dobrostan, hobby. W każdym z nich określam to, co najważniejsze i co jakiś czas sprawdzam, czy moja osobista baza danych – zobowiązania, zajęcia, spotkania, czyli to, co wypełnia moje dni – jest zgodna z tym, co uznałam za istotne. A jeśli nie jest…

Czyszczenie bazy

…weryfikuję zawartość kalendarza, lodówki i głowy. Pytam sama siebie: jak to się ma do moich celów i planów. Prowadzę w głowie piętrowe dialogi, bo przecież brzmi interesująco, może okazać się fajne albo ominie mnie coś ważnego, jeśli odmówię. I gdy na końcu dochodzę do wniosku, że mimo to ma się nijak do mojego planu, raczej nie podejmuję tematu. Staram się, aby na moją listę trafiały zadania spójne z tym jakie chcę prowadzić życie i aby spotkania oraz projekty, w które się angażuję były dla mnie radością, a nie obciążeniem. Bo gdy już coś na tę listę trafi, wiem, że będę musiała poświęcić temu uwagę i czas, nawet jeśli to będzie tylko telefon, na który w końcu się zdobędę, by powiedzieć, że jednak nie, nie mogę poprowadzić kolejnego szkolenia albo pakowanie następnego worka ubrań, bo okazuje się, że nie noszę ich od wieków (z tym radzę sobie już całkiem dobrze).

Jeśli więc po przeglądzie materiału okazuje się, że z bazy trzeba coś usunąć – zrób to. A później po prostu nie wpuszczaj bestii do środka, niech siedzi poza twoją osobistą bazą danych. I uważaj, bo to wielogłowa poczwara, z wypisanymi na czołach hasłami: na wszelki wypadek, może dam radę, wcisnę to jakoś. Więc nie pozwalaj przez uchylone okno wsadzić którejś z tych głów. Chyba, że coś się zmieni…

Aktualizacja bazy

…bo przecież w życiu wciąż coś się zmienia: pojawia się dziecko, nowy partner, praca, odkrywasz fascynujące hobby. Wtedy przyjrzyj się uważnie swojej osobistej bazie danych, zrób rzetelny przegląd materiału i odśwież bazę.

Jak minimalizować to, co nieistotne? Najprostsza odpowiedź zawiera się w pytaniu. Otóż to, co nieistotne właśnie takie jest. Dlatego nie powinno trafiać do osobistej bazy, na listę celów, priorytetów, angażować czasu i uwagi. Wystarczy przytomnie i odpowiednio często zerkać na listę tego, co dla nas ważne i na tym się skupiać każdego dnia.

Agata Szczotka-Sarna

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna