Wypoczywaj jak dziecko

Sposób na wypoczynek – analogowa sypialnia

Wypoczynek – sen, spokój, regeneracja. Trudno to osiągnąć, gdy światło telefonicznego ekranu towarzyszy nam także w sypialni. Wyznaczone dni na detoks telefoniczny okazały się niewystarczające. Zdecydowałam się na nieco bardziej radykalne rozwiązanie, które na własny użytek nazywam „analogową sypialnią” i do zastosowania którego Was namawiam.

Dzień rozpoczęty dźwiękiem telefonicznego budzika i sprawdzaniem poczty. Dzień zakończony zerknięciem na odłożone w zakładkach artykuły, Facebooka, Instagram. Kolejne minuty przed niewielkim ekranem, który swoim ostrym światłem wybija się z ciemności. Zamiast wypoczywać, męczymy oczy i mózg.

Kilka rozmów ze znajomymi uświadomiło mi, że opisany powyżej schemat to właściwie codzienność, typowe zachowanie, na które już nawet nie zwracamy uwagi. Może czasami, gdy bardziej pieką nas oczy.

Obok telefonu w łóżkach pojawiają się inni goście: tablety, laptopy i – nieco mniej inwazyjne dla oczu – czytniki ebooków. Kontakt z urządzeniami, szczególnie zaś ze świecącymi ekranami, potrafi zaburzyć wypoczynek, utrudnić sen.

W ramach przechodzenia w tryb analogowej sypialni postanowiłam im wszystkim podziękować i uczynić to jedno miejsce w domu strefą wolną od elektronicznych gadżetów.

Budzik – cykanie zamiast medytacji

Przez dłuższy czas nie korzystaliśmy z niego – leżał u moich rodziców i podczas porządków zdecydowaliśmy się przywieźć go do domu. Od tego się zaczęło, bo przekonałam się, że poza wartością sentymentalną (należał do mojego teścia), ten zegarek może uprościć życie.

Tradycyjny budzik pomaga wypoczywać

Przyznaję, nie do końca analogowa wersja, bo na baterię, ale to jednak minimalistyczne urządzenie: prosty zegarek z funkcją budzenia. Żadnych ekranów, żadnych światełek.

Jest za to cykanie – dość głośne, więc nie dla każdego. Na początku obawiałam się, że i mnie będzie irytować, ale odkryłam jego uspokajające właściwości. Cykanie zegara jest też sygnałem, że dookoła panuje cisza. Gdy więc słyszę cykanie – a nie da się go usłyszeć w zgiełku, gdy dom żyje bieganiem dzieci, rozmowami, filmami w tle – czuję jak mój organizm się relaksuje i przechodzi w tryb slow.

Wiem, że brzmi to nieco absurdalnie, ale wydaje mi się, że cykanie zegara może pełnić taką samą funkcję jak muzyka relaksacyjna albo medytacja – chodzi o monotonny, powtarzalny dźwięk ułatwiający wypoczynek.

Tradycyjna książka – sygnał dla mózgu

Na co dzień często korzystam z Kindle’a, który uwielbiam. Jest idealny do komunikacji miejskiej, szczególnie, gdy czytam opasłe tomiszcza takie jak „Niksy” (polecam!). Jednak w ramach analogowej sypialni, postanowiłam, że przy łóżku będę trzymać wyłącznie papierowe książki i magazyny.

Papierowe książki

Kontakt dłoni z papierem zamiast powierzchnią elektronicznego gadżetu miał w zamyśle wytyczyć granice między trybem aktywności (bycie mobilnym, skupienie na zadaniach) a wypoczynkiem (wyciszenie, skupienie na sobie).

Ten nieco sztucznie wprowadzony podział sprawdza się, ponieważ z czasem powstaje nowy rytuał, nawyk: sięganie wieczorem po papierową książkę wysyła do mózgu sygnał o zmianie, zakończeniu dnia.

Recepta na wypoczynek – analogowo od zaśnięcia do przebudzenia

Wykorzystanie prostego budzika rano i sięganie po tradycyjną książkę wieczorem pozwoliło stworzyć klamrę. Jasne granice między czasem aktywności a czasem wypoczynku są wzmacniane nowymi nawykami. Ciało i mózg uczą się nowych sygnałów: cykania zegara, sięgania po książkę zamiast czytnika.

W sypialni nie walają się kable do ładowania sprzętów. Jest lampka do czytania, świece. Wszystko to daje poczucie oddzielnego miejsca, oddzielnego nastroju i ułatwia wypoczynek.

Analogowa sypialnia to prosty sposób, by spać lepiej i wypoczywać pełniej. Spróbujecie?

Odwiedź mnie na Facebooku: facebook.com/SarnieZycie
Zajrzyj na Instagram: instagram.com/sarnie.zycie

Podobne posty – zainspiruj się!

Chcesz lepiej zaczynać każdy dzień? Wykorzystaj 3 podpowiedzi z Indii, Niemiec i Szwecji

Proste sposoby na regenerację ciała i umysłu

Agata Szczotka-Sarna

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna