prostota książka

„Prostota. Siła codziennych rytuałów”- Brooke McAlary prosto o prostym życiu

„Prostota. Siła codziennych rytuałów” jest dokładnie taka jaka książka o prostocie być powinna. Nim jednak doszłam do tego wniosku, zdążyłam się: zirytować, znudzić, zachwycić. Poczytajcie o moim spotkaniu z książką Brooke McAlary.

Lubię książki, których zawartość spełnia obietnice zawarte na okładce i w tytule, a w epoce rządzonej przez clickbait to coraz mniej oczywiste. Książek o prostocie, slow life, świadomym życiu przeczytałam już moc (chyba w końcu je policzę, bo tylko kilka trafiło na bloga). Sięgając po „Prostotę” nie miałam wielkich oczekiwań, ale miałam nadzieję na nowe spojrzenie – tym razem australijskie – i jakiś promyk zachwytu nad życiem.

Prostota w rytuałach

Zirytował mnie wstęp – jakbym go czytała milion razy. O wiecznym zabieganiu, o prostych receptach na to zabieganie. Podobnie powtarzalna jest pierwsza część poświęcona temu, co autorka nazywa rytuałami. Rytuały to pięć narzędzi:

  • dążenie do jednozadaniowości
  • odłączanie się od internetu
  • oczyszczanie umysłu (wyrzucenie myśli z głowy poprzez spisanie ich)
  • wyznaczanie trzech kluczowych zadań
  • spisywanie rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni

Wałkowane do znudzenia niemal na wszystkich blogach o świadomym życiu i minimalizmie (w tym przeze mnie, choćby we wpisie: „Prowadzenie dziennika – sprawdzone sposoby na osiąganie równowagi przez pisanie”)

książka o prostocie

A jednak po namyśle zdałam sobie sprawę, że właśnie w tym tkwi problem z moim patrzeniem na książkę Brooke McAlary – tkwię w bańce informacyjnej. Czytam wiele bogów, znam wiele książek. Sama przetestowałam każdy z tych rytuałów. Do niektórych metod chętnie wracam, inne zmodyfikowałam wedle potrzeb i ewolucji osobistego rozumienia prostoty. No ale właśnie, na jakimś etapie gdzieś o nich przeczytałam i je przetestowałam!

Prostota w rytmie dnia

Koniec pierwszej części był więc chwilą, w której poczułam sympatię do autorki – nie odkrywa nic nowego, pisze prosto i krótko (ale dokładnie to obiecuje we wstępie!). Za to zbiera w jednym miejscu proste narzędzia i uzasadnia ich sensowne połączenie. Sugeruje nadanie tym prostym metodom statusu rytuału, bo:

„Rytuał to regularnie powtarzany, formalny, ceremonialny akt.
Rytuały niosą w sobie powagę i znaczenie”

Gdy przełamałam już swoją irytację na powtarzalność proponowanych metod, autorka kupiła mnie ostatecznie drugą częścią książki. Poświęca ją rytmom, czyli temu jak układamy swoje poranki i wieczory. Nie ma tu odkrywczych myśli – zestaw czynności wydaje się dość ograniczony. Gdy jednak opisuje różnicę miedzy rytmem a schematem, jest tak, jakby czytała mi w myślach. Słowa mają znaczenie, a te dwa (rytm vs. schemat) budują w świadomości zupełnie inne podejście:

„Rytm to puls dnia. Jeśli ktoś woli, może posługiwać się słowem „schemat”, ale mnie o wiele bardziej odpowiada pojęcie „rytm”. Schemat jest sztywny, niezmienny i stwarza poczucie, że ustalona sekwencja zdarzeń musi odbyć się w dokładnie zaplanowany sposób, bo inaczej będzie klapa.

Rytm kojarzy się z porządkiem, zrozumieniem, elastycznością, ruchem i płynnością. Rytm to coś, co wprawia nas w ruch. Chce nam się tańczyć w rytmie, znaleźć własny krok, trochę poluzować kontrolę, cieszyć się chwilą i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi.”

Krótko o prostocie? Tak!

Na niespełna stu stronach autorka zmieściła

  • siedem prostych i popularnych ćwiczeń (gorąco polecam wykonanie ćwiczeń dotyczących rytmu porannego i wieczornego!)
  • trzy części: rytuały, rytmy, jestem tu i teraz
  • garść zdjęć swojego autorstwa z dużą dawką przyrody (wiewiórka i sople rządzą – na dwóch osobnych zdjęciach 😉 )
  • kilka refleksji, także w postaci cytatów poczytnych minimalistów – od Leo Babauty, po Joshuę Beckera

Chciałam napisać, że to książka dla początkujących w szukaniu prostego życia. Chciałam napisać, że banalna, powtarzalna. Że wydmuszka. Ale prawda jest taka, że to prosta książka o prostym życiu. Możliwa do przeżycia i przetrawienia bez napinania się, bez ciśnienia. Nie przeładowana. W sam raz.

prostota cytat Brooke McAlary

Brooke McAlary, „Prostota. Siła codziennych rytuałów”, Wydawnictwo Literackie 2018

Odwiedź mnie na Facebookufacebook.com/SarnieZycie
Zajrzyj na Instagraminstagram.com/sarnie.zycie

Podobne posty – zainspiruj się!

Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie – poradnik świadomego życia

Wszechobecna „Cisza” – siła książki Erlinga Kagge

 

Agata Szczotka-Sarna

Agata Szczotka-Sarna

Fanka prostych przyjemności - dążę do bardziej świadomego życia, poszukuję minimalizmu w miejskim życiu. Prywatnie jestem mamą Edgara i Eryki, żoną M., właścicielką buldożka francuskiego imieniem Brutus. Staram się w swoim tempie i stylu godzić to, co rodzinne, z tym, co zawodowe. Dzięki blogowi spełniam się jako twórcza dusza.
Agata Szczotka-Sarna